O mnie

Od zawsze interesowało mnie to, jak rzeczy są ze sobą połączone. Jak niewidoczne mechanizmy wpływają na dokonywane przez nas wybory. Dlaczego forma potrafi całkowicie zmienić odbiór tej samej treści.

Lubię dostrzegać zależności i nadawać kierunek temu, co dla innych wydaje się przypadkowe. Kiedy wszystko zaczyna mieć sens, a pojedyncze elementy tworzą spójną całość.

Dziś tak samo podchodzę do moich projektów w e-commerce, łącząc swoją wrażliwość i analityczne podejście. Projektuję strony, które działają dla algorytmu, a przede wszystkim dla ludzi. W praktyce to właśnie dobrze zaplanowana struktura i właściwe słowa pomagają zwiększyć widoczność i wizerunek w sieci.

Dlaczego On-site Fairy?

Nazwa On-site Fairy powstała wcześniej niż marka. Towarzyszyło mi wtedy przekonanie, że w świecie online istnieją elementy, których nie widać na pierwszy rzut oka, a mają ogromny wpływ na efekt końcowy. Niewielkie przesunięcia w strukturze, właściwe akcenty w nagłówkach czy odpowiednio dobrane słowa. Tego typu drobne decyzje wielokrotnie pozwalały zmieniać trajektorię całego projektu.

Fairy w tym przypadku nie oznacza czarów, lecz operowanie tym, co dzieje się pod powierzchnią strony. To zdolność dostrzeżenia obszarów, gdzie precyzyjna korekta pomaga lepiej odpowiadać na intencje użytkowników i wymagania wyszukiwarki. To umiejętność wprowadzania zmian mających wpływ na funkcjonowanie całego serwisu.

On-site to z kolei przestrzeń realnego działania. To praca w obrębie CMS, architektury adresów, nagłówków i treści. To właśnie tam powstają rozwiązania zwiększające widoczność, ruch i sprzedaż. Skuteczność wynika ze świadomych wyborów i systematycznego podejścia.

Ostatecznie On-site Fairy to połączenie intuicji i uważności prowadzących do mierzalnych efektów.

Efekty w liczbach

10+

lat w marketingu

100+

realizacji projektów

10K+

godzin pracy

10M+

zapisanych znaków

Co klienci mówią o mnie?

Opinie klientów

Referencje

Poznaj doświadczenia klientów, z którymi miałam przyjemność współpracować przy projektach online.

Jakub Romański

Fotograf

Prosty, przejrzysty i elegancki motyw do edycji.

★★★★★

Danial Chen

Mówca publiczny

Błyskawiczny motyw, który ładuje się w ułamkach sekund.

★★★★★

Dina Crossin

Prawnik korporacyjny

Przydatne funkcje, biblioteka wzorów i regularne aktualizacje.

★★★★★

Poznaj moją historię

Jak rozpoczęłam przygodę z marketingiem?

Intuicja podpowiadała mi od najmłodszych lat, że do szczęścia potrzebuję połączyć pracę z pasją. Moja droga w marketingu internetowym zaczęła się w 2016 roku. Po ukończeniu kursu trafiłam na staż jako specjalistka w biurze turystycznym. Na rozmowę kwalifikacyjną przyszłam z konkretną wizją rozwoju marki. Pierwsze tygodnie szybko pokazały, że stanowisko wymaga pełnej samodzielności. Brak mentora i gotowych procedur oznaczał konieczność podejmowania decyzji oraz pełną odpowiedzialność za efekty.

Na początek zaproponowałam odświeżenie identyfikacji wizualnej i uporządkowanie komunikacji. Firma korzystała z logo zaprojektowanego w 1957 roku, które utrudniało budowanie nowoczesnego wizerunku. Z czasem przedstawiłam koncepcję połączenia oddziałów działających pod tą samą nazwą w różnych miastach w jedną, zintegrowaną strategię marketingową. Zamiast konkurować między sobą, biura mogły wzmacniać wspólną widoczność i budować silniejszą markę w skali ogólnopolskiej.

Obok ustalania kierunku zmian prowadziłam codzienne działania: aktualizację stron internetowych, tworzenie treści, obsługę kanałów w social media oraz przygotowywanie materiałów promocyjnych. Każdy pomysł wymagał przełożenia na konkretne działania, a więc łączenia planowania z realizacją. To doświadczenie ukształtowało moje podejście do marketingu. Najpierw zawsze sprawdzam, gdzie leży potencjał i co wymaga modyfikacji, a następnie ustalam priorytety i konsekwentnie wprowadzam zmiany. Dziś dokładnie w ten sam sposób pracuję ze sklepami internetowymi i projektami cyfrowymi.

Od intuicji do świadomej optymalizacji

W biurze turystycznym działałam intuicyjnie, bez głębokiego zrozumienia zasad SEO. Dopiero współpraca z agencjami marketingowymi pomogła uporządkować tę wiedzę. Realizując przez lata projekty dla różnych branż, zrozumiałam, jak duże znaczenie ma struktura, intencja zapytań i konsekwencja w optymalizacji treści. Praca na briefach nauczyła mnie precyzji. Każdy krok musiał mieć uzasadnienie, cel i mierzalny efekt.

Kiedy zaczynałam, SEO on-site opierało się głównie na nasyceniu tekstu frazami, poprawnym ustawieniu nagłówków w CMS i linkowaniu. Z czasem zdałam sobie sprawę, że zmiany w algorytmach i zachowaniu użytkowników wymagają ciągłych aktualizacji metod pozycjonowania i elastyczności w działaniu. Dziś oznacza to coś znacznie więcej, m.in. analizę intencji, projektowanie logicznej architektury informacji oraz tworzenie treści, które wspierają realne decyzje zakupowe i rozwój biznesu.

Równolegle rozwijałam kompetencje w redakcjach internetowych – najpierw jako redaktorka, później w dziale SEO. Ten etap pozwolił mi spojrzeć na tekst z perspektywy odbiorcy. Liczył się rytm, klarowność przekazu i naturalność języka, a nie wyłącznie poprawność optymalizacyjna. Ostatecznie połączenie wymagań wyszukiwarki z realnym doświadczeniem czytelnika było fundamentem mojego dalszego rozwoju.

Skala, która zmieniła perspektywę

Przełomowym momentem w mojej karierze zawodowej było objęcie długofalowej opieki nad dużym sklepem internetowym z tysiącami produktów i rozbudowaną strukturą kategorii. Na początku przypominał nieco mapę bez drogowskazów. Powielone opisy producentów, mało czytelny układ oferty i brak jasno określonych priorytetów. W tym przypadku zamiast rewolucji potrzebna była konsekwentna praca nad fundamentami i eliminacją błędów.

Skala projektu wymagała holistycznego podejścia. Odpowiadałam za widoczność w wyszukiwarce, ale także za przebudowę architektury informacji, eliminację kanibalizacji fraz oraz logiczne przypisanie zapytań do konkretnych podstron pod realne intencje użytkowników. Każda decyzja wpływała na kolejne elementy, takie jak nawigacja, treści i tempo dalszego rozwoju asortymentu.

Wszystko odbywało się w ramach gotowego CMS, bez zespołu developerskiego i kosztownej przebudowy. Efekt to stabilny wzrost widoczności, a więc wejścia do TOP 10 i TOP 3 dla kluczowych marek oraz produktów, lepsza indeksacja i czytelniejsza struktura. Uporządkowany układ umożliwiał dalszą rozbudowę oferty bez utraty przejrzystości. Ruch organiczny zaczął obejmować całe grupy produktowe, zamiast skupiać się na pojedynczych stronach. Ten etap ugruntował moją specjalizację w e-commerce. Zrozumiałam, że w dużej skali decyduje logika działań i konsekwencja w ich realizacji, a odpowiednio zaplanowane rozwiązania przynoszą stabilne rezultaty.